BESKIDY MTB TROPHY 2 ETAP RYSIANKA

27.05.2016

Drugi etap wyścigu Beskidy MTB Trophy 2016 za kolarzami Romet Racing Team. Do pokonania było dziś 84,4 km i 2775 metrów przewyższenia na dystansie Classic, oraz 66,9 km i 2249 metrów podjazdu na Mega. W trakcie rywalizacji nasi zawodnicy zmierzyli się z niezwykle wymagającą wspinaczką na Rysiankę, trasa obfitowała też w sporą ilość technicznych zjazdów. W zmaganiach na dystansie Classic Bartek uplasował się na 1 miejscu w kategorii M3 (2 Open). Dominik również zaliczył udane ściganie finiszując, jako 2 zawodnik w kategorii M3/Open na Mega.

Bartek – 1 miejsce w kategorii M3 (2 Open) na dystansie Classic

„Konkurenci z mojej kategorii od startu rzucili mi dziś wyzwanie. Mocno ofensywnie atakowali już od pierwszych podjazdów. Na taką taktykę rywali przyjąłem postawę defensywną i początkowo podążałem na 3 miejscu. W tym przypadku pomogło mi doświadczenie z wcześniejszych etapówek. Nie spaliłem się psychicznie dzięki temu też nie wypaliłem całych sił ścigając za wszelką cenę, co było korzystne ze względu na bardzo długi i wymagający podjazd na Rysiankę oraz solidny dystans dzisiejszego etapu. Taktycznie trzymałem dobre tempo i kontrolowałem stratę czasową. Po 1,5 godzinie jazdy wyprzedziłem Svena Pipera (Focus Rapiro Racing) i wskoczyłem na 2 miejsce, a po kolejnych 60 minutach minąłem jeszcze (jak mi się wydawało mocno ugotowanego) Christophera Maletza (Team Fujibikes Rockets). Christopher w dalszej części trasy jednak odżył i ponownie mnie wyprzedził. Szczególnie szybko pokonywał zjazdy, w czym pomagał mu rower full suspension. Mimo tego nie odpuściłem, płaskie asfaltowe fragmenty przejechałem dobrym rytmem. Na ostatnim podjeździe dogoniłem rywala, chwilę odpocząłem podążając na kole i na samej końcówce podkręciłem intensywność, metę osiągając na 1 miejscu, 40 sekund przed Christopherem.”  

Dominik – 2 miejsce w kategorii M3 (2 Open) na dystansie Mega

 

„PURE MTB po raz drugi! Dziś było tak samo fajnie jak wczoraj, tylko dłużej! :) Plan na dzisiejszy etap to spokojna jazda, bez spalania niepotrzebnych zapałek i oszczędzanie sił na kolejne etapy. Tym bardziej, że Grzesiek Golonko przygotował dla nas solidny dystans 67 km z ponad 2200 metrami przewyższenia. W miarę udało się trzymać zgodnie z planem, choć musiałem gonić na podjazdach Rafała Nogowczyka, który dość mocno mnie punktował na zjazdach. Jak dochodziłem do mojego rywala, to akurat zaczynał się zjazd i traciłem go z pola widzenia… Normalnie, pochlastać się można…! :) Czułem się prawie jak Julien Absalon, który regularnie w ubiegłym sezonie dostawał bęcki od Nino Schurtera, właśnie z powodu wolniejszego pokonywania zjazdów. No może ciut się zapędziłem w tym porównaniu, ale niewiele :D Jako że meta zlokalizowana była bezpośrednio po zjeździe przegrałem tą batalię o 20 sekund. Jestem jednak dobrej myśli przed pozostałymi etapami. Czuję się bardzo dobrze, zarówno fizycznie jak i psychicznie, no i jutro meta jest zlokalizowana na podjeździe, więc może uda mi się coś ugrać…! :)”

wstecz
700D