BIKE MARATON W BESKIDZIE ŚLĄSKIM

20.06.2016

Rywalizacja na Bike Maratonie nie zwalnia tempa! Piąta edycja cyklu zawitała do samego serca Beskidu Śląskiego. Wisła tradycyjnie przywitała maratończyków słońcem, letnią atmosferą oraz solidną górską trasą. Tym razem dystans wyścigu nie był zbyt okazały. Na pętlach Giga i Mega do pokonania było odpowiednio 61 i 45 kilometrów. Wszelkie niedobory odległości zostały jednak z nawiązką zrekompensowane na podjazdach. Dla wszystkich startujących wyścig stał się, więc prawdziwym wyzwaniem!

Bartek i Dominik na starcie Wiśle zjawili się z ogromną wolą do walki. Górskie trasy to dla naszych zawodników chleb powszedni, więc tym przypadku nasi kolarze mieli dodatkową motywację by pokazać się z jak najlepszej strony!

Bartosz Janowski – 4 miejsce Elita/Open na dystansie Giga (61 km)

„W końcu nadarzyła się okazja do zrewanżowania się na drużynie zawodowej JBG-2 za wyścig w Miękini :) Wisła z ciężką selektywną trasą, była wprost idealnym ringiem do pojedynku!

 Po pierwszym podjeździe rozciągającym stawkę, jechałem w czołówce na 5 miejscu tuż za czwórką konkurentów z JBG-2 i czerpałem fun z jazdy po beskidzkich górach. Było super, chociaż na szybkich kamienistych zjazdach każdy błąd mógł być brzemienny w skutkach. Sam w trakcie zmagań osiągnąłem prędkość maksymalną wynoszącą 71,9km/h, przy której można się już całkiem nieźle „poobijać” ;)

W okolicach 20 kilometra wspinając się pod Satry Groń minąłem Mariusza Kozaka. Na półmetku rywalizacji po szybkim asfaltowym fragmencie w Brennej dogoniłem czołową trójkę, jednak konkurenci skontrowali i trochę podkręcili znów tempo. Rezultat był taki, że na wspinaczce pod Kotarz na czoło wyraźnie wysunął się Adrian Brzózka z Mariuszem Michałkiem, za którymi podążał Patryk Piasecki, do którego ja jadąc na 4 pozycji miałem kilkanaście sekund straty. Byłem na dobrej pozycji wyjściowej do finałowych rozstrzygnięć. W końcówce nie znalazłem jednak sposobu na rywali pomimo tego, że nogi w sumie mi się luźno kręciły. Na niektórych partiach spokojnie zmniejszałem stratę do Patryka jednak na innych on znów trochę odjeżdżał. Szyki lekko pokrzyżowały mi też kurcze mięśniowe na ostatnich kilometrach prowadzących już do mety.

Finiszowałem na 4 miejscu i chociaż nie udało mi się zrewanżować to z wyniku jestem zadowolony. Czerwony pociąg JBG-2 pozostaje nadal niepokonany :). Było ekstra i wyścig przyniósł mi dużo satysfakcji. Ściganie w prawdziwych górach w topowej stawce rywali to jest po prostu to!”

Dominik Grządziel – 3 miejsce w kategorii wiekowej M3 (4 Open) na dystansie Mega (46 km)

„To był dziwny wyścig… Wyjątkowo, postanowiłem zacząć spokojniej i oszczędzić trochę nogi na pierwszym podjeździe, by wystarczyło im energii na pozostałe górki, których trochę w Wiśle było! Plan udało się zrealizować, chyba nawet z nawiązką. Spokojnie jechałem swoje i już w połowie 1 podjazdu wyprzedzałem wielu kolarzy, którzy jednak przeszacowali swoje możliwości, gdy próbowali się zabrać do czerwonego pociągu JBG! ;) No cóż, trzeba jednak mieć trochę pokory przed mistrzem Polski w maratonie… :D

Na szczycie podjazdu dojechałem już do swojego miejsca w szeregu i tutaj chyba popełniłem jednak błąd taktyczny! Na kilkanaście metrów przed sobą miałem Mateusza i Tomka z teamu Kreidlera, ale postanowiłem nie spawać tylko dalej jechać spokojnie. Niestety jak się później okazało w dalszej części wyścigu nie było już, kogo gonić. Chłopaki zniknęli mi z horyzontu, a za mną stopniowo też się wyludniało i jechałem sam. Trochę pościgałem się z Rafałem Nogowczykiem, który chciał wziąć rewanż za Trophy, ale został na podjeździe i już nie doszedł. Po drodze wyprzedziłem jeszcze dwóch chłopaków z JBG, dla których też czerwona lokomotywa jechała zbyt szybko ;) 2,5 h na trasie minęło mi ekspresowo szybko. Nawet nie wiedzieć, kiedy wpadłem na metę w Wiśle, wyjeżdżając 4te msc Open i 3cie w M3. Myślę, że gdyby mocniejszy początek, może mógłbym powalczyć o TOP3, ale to wcale nie jest pewne. Jechało mi się mega przyjemnie, bez bólu, skurczów i negatywnych myśli! ;)”


wstecz
700D