KLASYK ANNOGÓRSKI

13.05.2016

7 maja odbył się Klasyk Annogórski. Rozgrywana w województwie opolskim impreza z cyklu Dobre Sklepy Rowerowe Road Maraton, zgromadziła na swoim starcie pokaźne grono wielbicieli szosowej rywalizacji. Nie ma się czemu dziwić. Ciekawa klasyczna trasa i sprzyjająca słoneczna pogoda były po prostu receptą na bardzo udane zawody kolarskie. W tym roku smaczku zmaganiom dodawał fakt, że start i meta znajdowały się na szczycie Góry św. Anny, dzięki temu finisz wyścigu kończył się podjazdem.

Na trasach okalających Górę św. Anny reprezentowała nas Kamila Biernat. Nasza zawodniczka podzieliła się wrażeniami z rywalizacji:

„Mimo ostatnich burzowych dni pogoda na Górze Św. Anny pozytywnie mnie zaskoczyła. Gdy czekaliśmy na start, słońce pięknie przygrzewało a nawet delikatnie piekło skórę. Jednak większe  i przyjemniejsze wrażenie zrobił na mnie widok tak dużego peletonu. Do rywalizacji przystąpiło 400 kolarzy, czyli limit miejsc został wyczerpany ;)

Start jak na Annogórski klasyk przystało był bardzo mocny, nie było czasu na żadne kalkulowanie. Po treningowym ściganiu na Klasyku Beskidzkim,  czułam się bardzo dobrze i pewnie. Jedyna taktyka przybrana na dziś, to pełen gaz do samej mety. Na początku sprawdzała się idealnie, jednak skoki do kolejnych grup kosztowały mnie dużo sił i pod koniec pierwszego podjazdu musiałam trochę odpuścić. Wtedy niestety odjechały mi dwie rywalki Aga i Sylwia. Na długim zjeździe złapałam oddech i gonitwa za dziewczynami zaczęła się na nowo. Udało się zabrać w kilkunastoosobowa grupa, jednak tylko 3 lub 4 osoby próbowały coś współpracować. Dochodziły nas kolejne osoby a z nimi dojechała koleżanka ze wspólnych treningów. Nasz peleton nabierał rozpędu i powoli doganialiśmy kolejne grupy. Niestety w żadnej z nich nie było dziewczyn które mi odjechały.

Podczas ostatniego podjazdu zdecydowałam się na odskoczenie od grupy. Była to zarówno ucieczka, jak i desperacka gonitwa za rywalkami. Po dojeździe na metę ktoś krzyknął, że jestem 3 dziewczyną Open. Ku mojemu zaskoczeniu Agnieszka nie wyrobiła jednego zakrętu na zjeździe i została z tyłu. Jestem zadowolona z zajętego miejsca, przede mną przyjechały jedynie zawodniczki z Czeskiej i Polskiej elity.”

wstecz
700D