KOLARSKA SOBOTA W MYŚLENICACH

24.08.2016

Połowa sierpnia to dla Bike Maratonu standardowa wizyta w Myślenicach. Na starcie u podnóża góry Chełm nie zabrakło Romet Racing Team. Oczywiście przedstartowe bojowe nastroje wśród naszych zawodników dopisały, szczególnie w perspektywie wyzwania, jakim niewątpliwie była małopolska edycja Bike Maratonu. Trasa poprowadzona w Beskidzie Makowskim i Paśmie Lubomira należała zdecydowanie do tych najtrudniejszych. Nie brakowało na niej stromych podjazdów oraz karkołomnych kamienistych zjazdów. Dla kolarzy dystansu Mega przygotowane były 42 kilometry rywalizacji. Gigowicze natomiast zmierzyć się musieli z 64 kilometrami. Prestiżu imprezie dodała ranga Pucharu Polski w Maratonie MTB.

Bike Maraton w Myślenicach kolarzom Romet Racing Team upłynął pod kątem zmiennego szczęścia. Nasi zawodnicy osiągnęli bardzo dobre rezultaty jednak nie ominęły ich też problemy na trasie, o czym można się przekonać czytając dalszą część relacji.

Dominik Grządziel – 1 miejsce w kategorii wiekowej M3 / 3 Open na dystansie Mega

Lubię maraton w Myślenicach! Po pierwsze blisko domu, po drugie mocno górski charakter trasy bardzo mi odpowiada. Po dwóch tygodniach od zakończenia wakacyjno-treningowego urlopu liczyłem w końcu na odrobinę świeżości i byłem zmotywowany do ciężkiej walki!

Ta rozpoczęła się zaraz po starcie, na pierwszym podjeździe pod górę Chełm. Tempo nie było może jakieś zawrotne, ale pozwoliło na pierwsze przetasowania w licznym peletonie. Udało mi się wskoczyć do czołowej grupy, która rozpoczęła szybki szutrowy zjazd. Chwila odpoczynku i kolejny strzał na dalszym fragmencie pierwszego podjazdu. Czołówka dystansu giga i Pucharu Polski zaczęła stopniowo odjeżdżać, a ja trzymałem się czuba chłopaków z mega, którzy jechali kilkanaście metrów przede mną. Kolejne kilometry trasy niosły ze sobą dość strome długie podjazdy, które przyjąłem z radością. Zacząłem przesuwać się do przodu. Noga kręciła się w tym momencie naprawdę nieźle, czułem, że kilometry podjazdów przejechane w Chorwacji zaczynają w końcu punktować. Jechałem na 3-ciej pozycji na dystansie mega. Przede mną, kilkadziesiąt metrów dalej tasowali się liderzy: Mikołaj Dziewa i Tomek Dygacz. Niestety na stromych technicznych zjazdach traciłem do chłopaków i tym samym nie byłem w stanie włączyć się do walki o zwycięstwo. Ostatnie 2 podjazdy pokonałem już samotnie, starając się trzymać równe mocne tempo, które pozwoliłoby dowieźć zajmowaną lokatę do mety. Ostatnie asfaltowe sztajfy na Chełmie pokonane w trybie „all-out”, szybki zjazd do Raby i 3 km gonitwy po płaskim. Bojąc się pościgu nie oszczędzałem się na tych ostatnich kilometrach i na metę wpadłem w lekkim amoku. Ale udało się! 3-cie miejsce Open i zwycięstwo w kategorii M3 to zdecydowanie mój najlepszy wynik w tym roku na trasach Bike Maratonu. Fajnie byłoby utrzymać taką dyspozycję do końca sezonu…”

Kamila Biernat – 1 miejsce w kategorii K3 / 3 Open Kobiet na dystansie Mega

Po trzech sezonach typowo szosowego ścigania, w tym roku postanowiłam w końcu ubarwić kalendarz startowy o wyścigi w maratonach MTB. Choć nie zdążyłam jeszcze ochłonąć po etapówce Road Trophy, nie wyobrażałam sobie odpuszczenia rywalizacji na Bike Maratonie w Myślenicach. Mimo wielu odcinków przeprowadzonych po asfaltach i betonowych płytach łatwo nie było. Moje niezregenerowane nogi ciężko przyjmowały podjazdy, więc próbowałam wjeżdżać je spokojnie, utrzymując większą niż zazwyczaj rezerwę sił. Zjazdy starałam się mieć pod kontrolą, ale i tak na około 17 kilometrze kończę na drzewie, ratując się przed wjechaniem w tracącego panowanie nad rowerem chłopaka. Niestety mój dzwon skutkuje urwaniem przewodu od blokady amortyzatora. Próbuję go odblokować jednak nie mam na to pomysłu. Szybko sprawdzam czy przewód od hamulca nie jest uszkodzony i jadę dalej. Po kolejnych kamienistych zjazdach zaczynam odczuwać duży ból w starej kontuzji złamanego nadgarstka. Podłamana czuję, że tempo jazdy mam coraz słabsze, a gdy wyprzedzają mnie dwie dziewczyny prawie całkowicie tracę wolę walki. Koncentracja spada, mam nawet problemy z ominięciem kilku większych kałuży na ścieżkach.. Nie zamierzam się wycofać, staram się przetrwać. Chyba pierwszy raz jadąc MTB bardziej cieszę się z podjazdów niż zjazdów. Odliczam ilość przewyższeń, które zostały mi do końca. Gdy na liczniku pojawia się 1500m wstępują we mnie nowe siły. Jeszcze tylko prosty, szybki zjazd i asfaltem do mety. Linię mijam załamana i obolała, jadę prosto do auta. Tutaj czeka na mnie niespodziewana informacja. Dojechałam na metę, jako 3 dziewczyna i 1 w swojej kategorii. Jedyna myśl, która przychodzi mi do głowy to - nigdy nie warto się poddawać.”

Bartosz Janowski przekonał się osobiście, że kamieniste myślenickie zjazdy nie wybaczają błędów. Niestety tym razem Bartek został pokonany przez dwukrotny defekt ogumienia i wycofał się z rywalizacji dystansu Giga.

Zapowiadała się świetna jazda i konkretny górski maraton, czyli standard w Myślenicach. Niestety już po ok. 80 minutach wypadłem z konkurencji gdyż pokonały mnie „kapcie”. Cóż, góry to góry! Czasem i tak bywa. Wszystko przeanalizowałem, sytuację przyjmuję na klatę. Na otarcie łez mam wyniki Kamili i Dominika, którzy spisali się na medal wpadając na metę w pierwszych trójkach Open Kobiet i Mężczyzn na dystansie Mega! Brawo!” – podsumował rywalizację nasz zawodnik.

Zdjęcia z podium: Velonews.pl

 

 

wstecz
700D