MEDALE SZOSOWYCH MISTRZOSTW POLSKI MASTERS

23.06.2016

W ubiegły weekend w pięknej scenerii Pojezierza Brodnickiego odbyły się Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Szosowym kategorii Masters. Wyścig był najważniejszym punktem sezonu dla Kasi Polakowskiej i Kamili Biernat.

W Brodnicy nasze zawodniczki zmierzyły się z 60 kilometrową trasą. Na pofałdowanej pętli wyścigowej nie było sztywnych i długich podjazdów, co już na wstępie zapowiadało niezwykle szybką rywalizację, kończącą się energicznym finiszem peletonu. Walka o medale rozstrzygnęła się właśnie według takiego schematu. Kasia i Kamila przetrzymały zawrotne tempo jazdy, ataki konkurentek i po sprinterskiej końcówce zakończyły zmagania na medalowych pozycjach w kategorii Masters K30!

Nasze zawodniczki podsumowały wyścig:

Katarzyna Polakowska – srebrny medal w kategorii Masters K30

„Mistrzostwa Polski Masters – wyścig ze startu wspólnego, to niewątpliwie jedna z najważniejszych i docelowych imprez sezonu. Do leżącej w województwie kujawsko-pomorskim Brodnicy wybraliśmy się oczywiście dzień wcześniej. Nastawiałam się jeszcze tego samego dnia na objazd choćby kawałka trasy, lecz zastana na miejscu aura trochę to uniemożliwiała. Wiejący z prędkością, jakiej dawno nie zaznałam wiatr, skutecznie podsycał wątpliwość czy ja w ogóle zdołam utrzymać się na rowerze. Zatem objechaliśmy zapoznawczo rundę autem. Na drodze porozrzucanych mnóstwo gałęzi, a nawet konarów, z trudem dających się wyminąć, do tego zalegający w zakrętach trasy sporej ilości piach i ziemia, które naniósł deszcz. Gdzieś jakieś spore drzewo spadając zatrzymało się na linii wysokiego napięcia, więc okolica odcięta była od prądu. Miałam wielkie obawy jak będzie jutro na nasz start, czy trasa zostanie oczyszczona. Od rana w sobotę na szczęście pogoda się ustabilizowała, wiatr uspokoił i nawet słońce zaczęło nieśmiało wychodzić zza chmur. I tu ku mojemu zaskoczeniu organizator Zamana Group spisał się na szóstkę, trasa idealnie oczyszczona od gałęzi i co ważne od zalegającego piachu i ziemi, co szczególnie było istotne na zakrętach. No tak to się można ścigać. Odsłonił się nam piękny asfalt niczym dywan, niemal na całej długości rundy.

Mistrzostwa zostały ulokowane na pojezierzu brodnickim, drogami wśród jezior i bardzo malowniczych, cichych terenów. Bardzo atrakcyjnych turystycznie, jak i wypoczynkowo. Pofałdowana i pełna licznych zakrętów trasa w swym urozmaiceniu zapowiadała się ciekawie oraz potrafiła wejść w nogi.

Na starcie naliczyłam około 30 dziewczyn. Puszczono nas wszystkie razem z kategorii K20 K30 i K40, bardzo dobrze, można było się pościgać w większym damskim gronie. Od startu tempo żwawe, a nawet skoki próby rwania. Przez pierwszą połowę moje nogi nieco odmawiały współpracy, były jak dwa sztywne druty, dopiero po połowie dystansu zaczęłam powoli czuć, że się odpowiednio rozluźniły i zaczynają kręcić. W trakcie kilku poważniejszych zaciągów i skoków udawało mi się bez większych problemów trzymać w czubie, więc czułam, że jest coraz lepiej. Na kilka km do mety chciałam być jak najbardziej z przodu, choćby na froncie, aby dobrze wystartować na finalnych metrach. Próbowałam się bezskutecznie przebić. No tak, zaczęła się nerwówka przed metą i każdy chce już chyba być z przodu. A to jakieś auta na poboczu, a to ktoś stoi, lub jedzie, a to zwężenie, bo chodnik w remoncie i tak do około 800-700metrów przed metą, a ja wciąż z tyłu. Zaczęło mi przechodzić przez głowę, że trudno, nie tym razem, bo przecież z tyłu nic nie zrobię. Na 400 do mety ostry około 150 stopni zakręt, więc teraz albo nigdy. Ryzykownie po maksymalnie zewnętrznej wzięłam ten zakręt znajdując wąski pasek miejsca i wyprzedzając większość peletonu. Po zakręcie wyszłam około 4 pozycja. W tej całej kumulacji emocji, wrażeń i sportowych nerwów, nie oglądając się, co zrobią inni, wstałam z siodełka i ruszyłam na maksa do mety. Po chwili wysunęłam się na czoło, więc cisnę już, co sił sprint. Trzeba przetrzymać 300 metrów do mety. Czy się uda? Gdzie reszta? Przecież nigdy nie błyszczałam umiejętnościami sprinterskimi z grupy. 100 do mety ku mojemu zaskoczeniu prowadzę nadal, czy niemożliwe stanie się faktem? Sama w to nie wierzę! 50 do mety z lewej wychodzi Agnieszka i jako jedyna mija kreskę przede mną. Dysponowała niewątpliwie silniejszym sprintem.

Ach było blisko, ale i tak moje zaskoczenie i wielka radość. 2ga Open, jak i druga w kategorii, za mną Mistrzynie K20 i K40, dla mnie wręcz szok. Przydało się trochę szczęścia, kolarskiego nosa i ryzykowne wejście w ostatni zakręt, gdzie postawiłam na jedną kartę. Po czasówce, zdobywam drugi srebrny medal w tym roku: Mistrzostw Polski Masters w wyścigu ze startu wspólnego. Po tym starcie, a raczej finiszu, przyznam, że jeszcze bardziej zwiększył mi się apetyt na ściganie w tym roku.”

Kamila Biernat – brązowy medal w kategorii Masters K30

„Tegoroczne Mistrzostwa wzbudzały we mnie wiele emocji. Prócz długiej podróży z Krakowa, czekała mnie walka o obronę tytułu Vice-mistrzyni Polski Masters, na szybkiej pofałdowanej trasie, z ostrym niebezpiecznym zakrętem przed 350 metrowym finiszem. Do tego Brodnica przywitała nas deszczem i silnym wiatrem, który powalając drzewa pozbawił nas wieczorem prądu. Na objeździe trasy z przerażeniem patrzyliśmy na połamane konary i gałęzie leżące na drodze. W jeszcze większym szoku byłam rano, gdy cały bałagan zniknął z trasy i ukazały się świetne asfalty, po których aż chciało się jeździć, podziwiając otaczające nas piękno natury. Jednak dziś musiałam się skupić na rozgrzewce i walce o podium. Na starcie czekał dość spory 30 osobowy peletonik bojowo nastawionych dziewczyn. Świadomych swojej formy i stawiających sobie za cel zdobycie biało-czerwonej koszuli z orłem na piersi. Początkowo tempo nie było zbyt mocne, dzięki czemu można było się jeszcze lepiej rozgrzać, podczas pierwszego długiego, delikatnego podjazdu. Nerwowo zaczęło się robić na zjazdach i wypłaszczeniach, gdzie dziewczyny szarpały i napędzały grupę. Odcinki z mocnym bocznym wiatrem miażdżyły mnie, a nawet w pewnym momencie rozerwały wachlarz jadący całą drogą i przez 4 kilometry starałam się dogonić główną grupę. Na szczęście udało się to pod koniec ostatniej rundy. Już wtedy wiedziałam, że ta trasa zupełnie nie jest pode mnie i tym razem nie powalczę o podium. Im bliżej do mety, tym bardziej robiło się nerwowo, przed wejściem w 30 stopniowy zakręt, każda chciała się znaleźć w dogodnym miejscu. Dochodziło do dosyć niebezpiecznych sytuacji, na szczęście wszystkie dojechałyśmy do zakrętu. Zdecydowałam się pokonać go po jak najkrótszym łuku. Niestety zostałam przyblokowana i tylko szybka ucieczka uratowała mnie przed szlifami. Mimo że posturą odbiegam od sprinterek, po raz kolejny spróbowałam nawiązać konfrontacje. Z praktycznie zerowej prędkości na 350 metrach udało mi się rozbujać do 49km/h. To tutaj po raz pierwszy poczułam jak niezwykle sztywną ramę dosiadam i mimo drobnej 51 kilogramowej postury, w mgnieniu oka rozpędziłam się do prędkości małego huraganu, zajmując 5 miejsce wśród wszystkich kobiet i zdobywając brązowy medal Mistrzostw Polski Masters w kategorii wiekowej.”

Zdjęcia: Maciej Reca

wstecz
700D