MISTRZOWSKA CZASÓWKA W ZDUŃSKIEJ WOLI

03.06.2016

W ubiegły weekend Zduńska Wola ugościła kolarzy kategorii Masters startujących w Mistrzostwach Polski w jeździe na czas. Zmagania przeprowadzono na 19 kilometrowej płaski trasie, z jedynym wyraźnym wzniesieniem prowadzącym wiaduktem nad drogą ekspresową, pokonywanym w trakcie przejazdu wyścigowego dwukrotnie. Profil zawodów sprzyjał mocnym kolarzom, jednak obok wydolności organizmu trzeba było się popisać również techniką jazdy gdyż do pokonania było dziewięć ostrych zakrętów oraz nawrót.

Na starcie mistrzostw reprezentowały nas Kasia Polakowska oraz Kamila Biernat. Zmagania rozpoczęły się od sobotniej czasówki indywidualnej, gdzie nasze zawodniczki wywalczyły odpowiednio: Kasia 2 miejsce a Kamila 5. W drugim dniu przeprowadzono jazdę dwójkami, w trakcie, której nasz duet spisał się wyśmienicie osiągając najlepszy czas przejazdu wśród startujących kobiet!

Komentarz naszych kolarek:

Kasia Polakowska:

„Na Mistrzostwa Polski Masters na czas wybraliśmy się do Zduńskiej Woli na spokojnie w przeddzień startów indywidualnych. Wieczorem krótki rozjazd i wczesne pójście spać w celach odpowiedniej regeneracji i skupienia przed kolejnymi dniami zawodów. W sobotę pierwsze starty zaplanowane na 12-tą w południe, więc z rana można było zrobić przejazd, rozpoznanie trasy, zwrócić uwagę na jej specyficzne fragmenty oraz ustalić ewentualną strategię. Trasa zawierała sporo zakrętów 90 stopni, pofałdowanie, hopki, odcinki pod wiatr, jak i szybkie dłuższe proste, gdzie można było się rozbujać. Kilka tygodni do zawodów udało mi się złożyć na ramie Romet Huragan Time, swoją pierwsza w życiu czasówkę. Kilkanaście dni treningów stosowałam różne konfiguracje ustawień pozycji, ale na ten dzień udało mi się z grubsza doprecyzować już optymalnie większość elementów. Pozycja wygodna, aerodynamiczna, niepowodująca zbędnego kręcenia się w siodle.

W dniach poprzedzających start, chyba z powodu małego stresu, jaki powodowała ranga imprezy trochę przesadziłam z nakładającymi się dniami mocnych treningów interwałowych, przez co w dniu startu czułam, że nogi mogłyby być nieco świeższe. Jednak po solidnej rozgrzewce poczułam, że jestem gotowa pojechać tą czasówkę na miarę własnych możliwości.

Zaczęliśmy ustawiać się na starcie. W końcu wybiła moja godzina i ruszyłam. Już na pierwszej długiej prostej po wyjechaniu z miasta na horyzoncie zaczęłam widzieć jedną z konkurentek, która wystartowała minutę przede mną, za cel mobilizujący moje siły postawiłam sobie jej dojście do nawrotu. Było bardzo trudno. Dyszałam ciężko jak lokomotywa. Dojście nastąpiło to tuż po nawrocie, kiedy zaczął się odcinek nachylenia w górę i lekko pod wiatr. Tam pojechałam bardzo mocno spinając się i wyprzedzając 2 zawodniczki na raz, tętno doszło mi do 190. Po tym zrywie jednak poczułam, że się nieco ugotowałam i muszę zapłacić kilkoma minutami jazdy, z której nie do końca byłam zadowolona. Dopiero po kilku kolejnych km, kiedy wyjechałam na dłuższą prostą do mety i z wiatrem złapałam drugi oddech. Rozbujałam solidnie rower ponad 40-45km/h i poniżej tej cyfry na liczniku nie schodziłam już do samej mety.

Wynik po kilkudziesięciu minutach to 2 miejsce i srebrny medal Mistrzostw Polski. Był to cichy plan minimum, z którego realizacji jestem bardzo zadowolona.

Na drugi dzień (niedziela) zaplanowane były jazdy dwójkami na czas. Tu wystartowałam wraz z koleżanką teamowa Kamilą. Ustaliłyśmy z grubsza taktykę, Kamila ruszy pierwsza, rozpędzi nas, a ja następnie będę lokomotywą napędową. Tak też wyruszyłyśmy, kiedy wybił na wielkim stoperze nasz czas. Minutę przed sobą miałyśmy parę naszych konkurentek. Na pierwszej długiej prostej mocno pociągnęłam. Szybko jednak się pozytywnie zaskoczyłam, że Kamila nie daje mi długo ciągnąć, dając godne i solidne zmiany oraz utrzymując naszą prędkość. Dzięki temu mogłam odpocząć dłużej na jej kole. Muszę przyznać, że po poprzednim dniu zmagań, Kamila zachowała więcej sił, jak i forma zdecydowanie poszła jej do góry, zatem nasza jazda była bardzo równa. Generalnie nasza współpraca na trasie układała się zgodnie zarówno na zmianach, jak i trudniejszych, czy specyficznych odcinkach. Jest to pewnie też wynikiem, że zdarza nam się razem trenować na podkrakowskich trasach. Na ok. 6 km do mety miałyśmy przed sobą już około 150 metrów drugą dwójkę dziewczyn, które chyba się rozbujały w drugiej części trasy. Ta odległość dłużej się utrzymywała i długo nie mogłyśmy się do nich zbliżyć. Dopiero samą końcówkę zebrałyśmy się i doszłyśmy dziewczyny na samej kresce mety, zdobywając tym samym pierwsze miejsce w jeździe na czas dwójkami.”

Kamila Biernat:

„Nigdy nie interesowałam się tego typu imprezami, ponieważ bardziej preferuję górskie, interwałowe ściganie, jednak po namowach teamowej koleżanki Kasi, zdecydowałam się wystartować. W końcu na Mistrzostwach Polski trzeba się pojawić, bez względu na preferencje tras, czy posiadaną formę. Jak na pierwszy start w klasycznej, indywidualnej jeździe na czas, wynik był dla mnie bardzo satysfakcjonujący. Choćby, dlatego, że odbył się bez specjalnych przygotowań i na standardowym sprzęcie z zamontowaną lemondką. To było świetne (choć bolesne) rozkręcenie nogi, przed walką z czasem, do której miałam przystąpić następnego dnia, tym razem podczas jazdy dwójkami. Jako, że Katarzyna jest zdecydowanie lepsza w utrzymywaniu stałych prędkości po płaskim, miałam niezłego stresa :) Byłam zmobilizowana na maksa i tak też planowałam pojechać. Interwałowa jazda po zmianach wychodziła mi zdecydowanie lepiej. Sił dodawała pogoń za parą rywalek, które startowały minutę przed nami. Dzięki płynnym zmianom i piekielnie mocnym, rozkręceniom Kasi, udało się dojść dziewczyny tuż przed metą i zdobyć koszule Mistrzostw Polski Masters. Wrażenia były na tyle pozytywne, że za rok spróbuję się na kolejnych podobnych imprezach, a na pewno w Mistrzostwach Polski :)”

fot. Damian Uszczyk

 

wstecz
700D