PIERWSZE MIEJSCE W SŁAWNIE

19.08.2016

Maciej Jeziorski wytrwale walczy o wygraną w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski XC MTB 2016. Zwycięstwo w przedostatniej edycji rozgrywanej w Sławnie przybliża go do osiągnięcia tego celu.

Maciej zapowiada - Finałowa edycja za trzy tygodnie w Głuchołazach. Będę walczył! Postaram się utrzymać pozycję lidera klasyfikacji generalnej.”, za co oczywiście mocno trzymamy kciuki!

Relacja Maćka ze Sławna:

Już od kilku lat regularnie przyjeżdżam na wyścig do Sławna. Na trasie "Sandstone MTB Race" odbywały się zawody różnej rangi. Od "lokalnego ogórka", aż po zeszłoroczne Mistrzostwa Polski. Teraz wyścig miał rangę Pucharu Polski. Zawsze fajnie się tu czułem, więc i tym razem miałem nadzieję na dobry wynik.

Po zawodach w Boguszowie, miałem 2 tygodnie przerwy od ścigania. Z przyczyn rodzinnych posiedziałem trochę w Brukseli, z której bezpośrednio udałem się do Sławna.

Dzień przed wyścigiem zrobiłem trening na trasie i pokibicowałem sztafetą, które walczyły o tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Wygrali gospodarze - ekipa LKK LUKS Sławno - Gratulacje ! :)

Niedzielny poranek spokojny - śniadanie, chwila luzu, pakowanie się i dojazd na trasę. Na miejscu zawodów byłem kilka godzin przed startem. Był czas na jedzenie, odpoczynek i rozmowę ze znajomymi. Przed 14:00 pełna mobilizacja. Pora na wykonanie rutynowych działań przedstartowych - przebieranie się, szykowanie bidonów, przypięcie numerów. Następnie 30min rozgrzewki na rolce i można się ścigać.

Na starcie frekwencja raczej marna, ale z czołówki Pucharu Polski nikogo nie brakowało. Ustawianie na linii, chwilę czekania, 3,2,1 i zaczynamy zabawę :) Zaczynam słabo. Nawet bardzo słabo. Totalnie się pogubiłem. Złe wpięcie w pedały, fatalne wyjście w pierwszy zakręt i wylądowałem prawie na końcu stawki.

Pierwsze elementy techniczne na rundzie - tłok, zamieszanie i trochę czekania. Czołówka już odjeżdża. Gdzie się da, to wyprzedzam. Takich miejsc jest jednak niewiele, zwłaszcza na początku rundy. Chce szybko odrobić straty, ale bez "podpalania się" Nie można przegiąć. Takie mocne szarpane tempo, to nic dobrego. Staram się jechać swoje, w miarę płynnie. Wyścig jeszcze długi, więc jest czas.

Czuje się ok, noga dobrze się kręci, Stopniowo zbliżam się do czołówki. Drugą rundę zaczynam już w prowadzącej grupce, w której są: Marceli Bogusławki, Kuba Zamroźniak, Kornel Osicki i Filip Helta.

Staram się w miarę możliwości odpocząć Pogoń kosztowało mnie trochę sił. Całe drugie okrążenie prowadzi Kornel Osicki. Tempo mocne, ale czuje zapas pod nogą.

Wjazd na trzecie okrążenie - łagodny podjazd po trawie. Wychodzę na prowadzenie i podkręcam tempo.

Zakręt, przejazd obok boksu jazda w las. Zyskuję kilka sekund, może 10. W sumie lekko zdziwiony, ale ok. Jadę swoje.

Jazda wąwozem góra-dół, skałka, "siodła" - wszystko płynnie. Fajny fragment trasy - Romet Monsun ładnie się prowadzi :) Stopniowo powiększam przewagę. Chwilę później widzę, że Marcel wyraźnie się zbliża. Nie uciekam za wszelką cenę. Nie minęła jeszcze połowa wyścigu. Trzeba mądrze rozłożyć siły. Zjazd "kanionem", pump track, chwila płaskiego i kolejne podjazdy. Marcel już na kole. Dość szybko do mnie dojechał. Ewidentnie ma moc pod nogą. Myślę sobie "ciężko będzie chłopaka urwać". Chwilę później robię jednak kilka sekund przewagi, dość niespodziewanie. Wyglądało to na skurcze. Cóż, cisnę swoje.

Zaczynam czwartą rundę - połowa wyścigu za mną. Fajnie się jedzie na prowadzeniu. W sumie, to rzadko mam okazję prowadzić. Staram się delektować chwilą ;)

Pod koniec czwartego okrążenia dostaje info od trenera - 45 sekund "zapasu" nad Marcelem i Kubą. Dobrze jest, choć taką przewagę można szybko stracić. Nie ma mowy o luzowaniu.

Dwie rundy do końca. Biorę żela na boksie, popijam wodą i dalej w drogę. Nogi wciąż są ok - jeszcze w miarę chętne do pracy. Wąwóz, skałki, ciasne zakręty. Fajnie się jedzie. Ściganie to spory wysiłek, ale też dobra zabawa. Zwłaszcza na takiej trasie.

Kuba Zamroźniak nie odpuszcza. Przewaga wciąż podobna - niecała minuta.

Dzwonek na ostatnią rundę. W głowie myśl, żeby tylko nie zrobić jakiegoś głupiego błędu. Zmęczenie spore, podjazdy robią się cięższe, na zjazdach trzeba skupić się jeszcze bardziej.

Idzie dobrze, meta coraz bliżej, Jedną z ostatnich "sztajf" na dziś muszę pokonać z buta. Wbiegam dość sprawnie, wskakuje na rower i jazda dalej.

Przede mną ostatni trudniejszy element - rockgarden. Przejeżdżam w miarę ok. Teraz już tylko prosta. Mogę wyluzować, uśmiechnąć się :). Wjazd na metę i mam to. Z czasem 1h30 min zajmuje pierwsze miejsce. Fajnie.

Może i głupio się przyznawać, ale to moja pierwsza wygrana edycja Pucharu Polski XC. Nie mówię tylko o tym sezonie, ale ogólnie - nigdy jeszcze wygrałem edycji Pucharu Polski. W sumie dość dziwne, biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku "zgarnąłem" klasyfikację generalną, a obecnie jestem liderem. Sporo drugich i trzecich miejsc, ale do zwycięstwa zawsze czegoś brakowało. Mam nadzieję, że teraz częściej będę stawał na najwyższym stopniu podium ;)

Przed nami jeszcze finałowa edycja w Głuchołazach. Klasyfikacja. Do "generalki" liczy się sześć najwyżej punktowanych wyników, więc jeszcze wszystko się może zdarzyć. Będę walczył :)”

Zdjęcia: Adam Sytarzyński, fotoabaj

wstecz
700D