PUCHAR MAZOWSZA XC W ZGIERZU

13.05.2016

Druga odsłona Pucharu Mazowsza XC 2016 odbyła się 3 maja w Malince - wypoczynkowej części Zgierza. Sielankowe pagórkowate zielone tereny idealnie nadawały się do rozegrania zawodów MTB. Przygotowana do rywalizacji trasa stanowiła esencję cross country, miała charakter interwałowy ze sporą ilością sztywnych podjazdów, fragmentami technicznymi jak również partiami rytmicznych single tracków.

Na starcie trochę przypadkowo spotkało się dwóch naszych :) Maciek Jeziorski miał ten wyścig zaplanowany w swoim grafiku, natomiast Marcin Motyka pojawił się spontanicznie by sprawdzić „nogę” po przyjeździe z wypadu do Emiratów Arabskich. Reprezentanci Romet Racing Team energicznie powalczyli i na mecie zameldowali się na pozycjach: Maciek 2 w kategorii Elita a Marcin 3 w Masters 1.

Maciej Jeziorski – 2 miejsce w kategorii Elita Mężczyzn:

Fajna miejscówka - otwarta przestrzeń, jakaś woda, ciepło - idealnie na majówkę :) Trochę współczułem ludziom, którzy przyjechali tu na wypoczynek. Zawody pewnie lekko zakłóciły im cisze i spokój. Lekko... :)

3,2,1 jazda…. 200, może 300 metrów szerszego odcinka, a następnie wjazd w wąski fragment trasy z krótkimi podjazdami. Trochę zamieszania, gdzieś się pogubiłem, przez co wylądowałem na odległych pozycjach 10-15. Słabo. Na dłuższym podjeździe dojechałem do czołowej grupy, choć kosztowało mnie to sporo sił. Kręto i ciasno - ciężko o wyprzedzanie.

Krzysztof Łukasik i Oskar Pluciński zrobili już kilka sekund przewagi. Musiałem czekać na szersze odcinki. Tam mogłem atakować. Tempo rwane, nieprzyjemne. Nogi tego nie lubią.

Po pierwszej rundzie byłem trzeci, kilkanaście sekund za prowadzącą dwójką. Tuż za mną Łukasz Matusiak. Mocny gość. Dobrze pamiętam jak porobił nas (mnie, Krzyśka i Radka) w Łodzi, w zeszłym roku.

Teraz jazda już swoim tempem. Cisnę na pedały żeby odrobić straty. Zacząłem się zbliżać do chłopaków. Zostało 5-10sek. W tym momencie Krzychu wystrzelił jak z procy. Szybko zyskał przewagę. "Ocho, Krzychu w gazie, lekko nie będzie" - tak sobie pomyślałem :) Dojechałem do Oskara, ale nie było mowy o dalszej pogoni. Musiałem odetchnąć. Pierwsze miejsce odjeżdżało. Za naszymi plecami też się działo fajne ściganie.

Po około 15-minutach "spokojniejszej jazdy", nogi trochę odżyły. Przyspieszyłem i zacząłem odjeżdżać Oskarowi. Połowa wyścigu za nami. Około 30-40sek straty do Krzyśka. Sporo, jednak jeszcze wiele mogło się wydarzyć. Kolejne okrążenie - Krzychu dołożył 20 sekund. Szalony. Goniłem dalej. Zazwyczaj końcową fazę wyścigu mam niezłą.

Samopoczucie w miarę ok, choć napięte plecy (odcinek lędźwiowy) dawały o sobie znać. Na podjazdach pełen ogień, zjazdy ryzykownie. Straty odrabiałem, ale zbyt wolno. Po 1h 24min walki, zgarnąłem drugie miejsce.”

 Marcin Motyka – 3 miejsce w kategorii Masters 1

„To był totalny spontan! Decyzja o starcie padła o 7 rano w dniu wyścigu.  Szybkie pakowanie 300 kilometrów i zameldowałem się na miejscu. Wiedziałem, że będzie ciężko, bo dzień wcześniej wróciłem z wyjazdu do Emiratów.  Zmiana klimatu i długa podróż zrobiły swoje. Sam start wyszedł OK. Pierwsze 3 rundy naprawdę bardzo dobrze mi się jechało. Później było już coraz ciężej. Zaczęło brakować świeżości w nogach, pojawiły się skurcze i musiałem trochę odpuścić. Mimo tego udało się zafiniszować na trzeciej pozycji. Zadanie zrobienia ciężkiego treningu w bojowych warunkach zostało wykonane. Jeszcze dodam, że jechałem na trochę nietypowym rowerze jak na zawody xc, bo na sztywnym Jig All Mountain, który spisał się bardzo dobrze!”

wstecz
700D