PUCHAR POLSKI MTB - BOGUSZÓW GORCE

29.07.2016

Trasa Pucharu Polski Cross Country w Boguszowie Gorcach przełamała kolejny poziomy trudności! Solidne partie rock gardenów i ogromne dropy to już zdawać by się mogło chleb powszedni dla wszystkich kolarzy XC. Maciej Jeziorski trzyma formę. Po udanych Mistrzostwach Polski XC zaliczył kolejne podium Pucharu Polski MTB, które przybliża go do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej cyklu. Konkurencja jest niezwykle zacięta i do końca wszystko się jeszcze może zdarzyć, więc w tym momencie nie zapeszamy i trzymamy cały czas mocno kciuki za naszego zawodnika!

Maciej podsumował swoją wizytę w Srebrnej Górze, opisał też wrażenia ze zmagań w Boguszowie Gorcach:

Po Mistrzostwach Polski nie było zbyt wiele czasu na świętowanie. Powrót w Sobotę wieczorem, Niedziela poświęcona na pranie i pakowanie ciuchów, a w Poniedziałek o 2: 00 wyjazd do Srebrnej Góry. Tam w  pełnym   składzie Romet Racing Team stawił się na sesji zdjęciowej. Dzień upłynął bardzo przyjemnie, choć przyznam, że pod koniec byłem już mocno padnięty :) Dwie słabo przespane noce dawały o sobie znać :)

Po sesji postanowiłem zostać w Srebrnej Górze. Korzystając z ogromnej uprzejmości Marcina Górskiego, ulokowałem się w Hotelu Koniusze i kolejne dni pojeździłem sobie w tych okolicach. Przyznam, że nie spodziewałem się aż tak fajnych warunków do trenowania. Świetne tereny, zarówno na szosę jak i mtb. Chyba nigdy tak dobrze się nie bawiłem na góralu jak tu, na specjalnie zrobionych szlakach - trasy Enduro Srebrna Góra.  Zrobione ścieżki, dające ogromną przyjemność z jazdy. Oczywiście Romet Monsun najlepiej czuł się na Romet Red Line ;)

Po pięciu przyjemnie spędzonych dniach, przeniosłem się do oddalonego o niecałe 50km Wałbrzycha. W Sobotę rano zrobiłem trening na trasie w Boguszowie Gorcach. Tak jak się spodziewałem - runda bardzo fajna! W stosunku do zeszłego roku trochę zmodyfikowana i skrócona. Trudna technicznie, jednak bez przegięć. Moim zdaniem jedna z ciekawszych tras w Polsce. Naprawdę dobra robota!

Po treningu przyszedł czas na kibicowanie młodszym. W ramach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, Juniorzy Młodsi walczyli o tytuł Mistrza Polski. Fajna atmosfera, ciekawe ścigania i sporo ludzi przy trasie - dobrze to wyglądało. Reszta dnia, to już odpoczynek i zbieranie sił przed jutrem.

W Niedzielę po śniadaniu – przejacha, obowiązkowo! :) Chwila luzu, pakowanie do auta i jazda na start.

W ramach rozgrzewki wjechałem na rundę. Pierwszy zakręt, chwila nieuwagi i gleba... Dość bolesna, ponieważ klatką piersiową wbiłem się w wystający pieniek. Całe szczęście bez poważnych obrażeń, ale moja pewność siebie została lekko zachwiana. Może to i lepiej... Jeszcze kilka minut kręcenia na rolce, kilka przyspieszeń i ustawianie na linii startowej. Frekwencja raczej kiepska. Z mocniejszych zawodników zabrakło m.in. Marcelego Bogusławskiego czy Kornela Osickiego."Gościnnie" pojawił się za to Piotrek Konwa, który w tym roku z sukcesami ściga się na szosie.

Chwila czekania i jazda. Najpierw runda rozbiegowa - szutrowa bieżnia wokół stadionu. Jazda dość ostrożna, bo na takiej nawierzchni łatwo o wywrotkę. W las wjeżdżam na 4 pozycji, więc ok. Pierwszy zjazd, podjazd, dość szybko formuje się czołówka - Piotrek, Filip Helta, Kuba Zamroźniak, Krzysztof Łukasik. Jest również Łukasz Szymczuk, znany z "dynamitu" w nogach i niesamowitych umiejętności technicznych. Z resztą sam budował kilka przeszkód, więc na pewno będzie chciał trochę poszaleć :)

Wjeżdżamy na rockgardena - fajnie zrobiona sekcja. Kilka linii do wyboru, ja jadę po środku - im szybciej, tym łatwiej :) Ciasna nawrotka, przejazd przez mostek i wjazd na stadion. Połowa rundy za nami. Jeszcze 8 pełnych okrążeń. Dość długi wyścig się zapowiadał. Jedziemy we czwórkę - Filip, Piotrek, Kuba, ja. Krzychu lekko w tyle, dosłownie kilka sekund.  Samopoczucie niezłe - oddech wyrównany, nogi kręcą się całkiem ok.

Zjeżdżamy chyba najstromszy fragment rundy. Jest kilka hopek, pod koniec dość pionowa ścianka. Koncentracja 100%, bo wywrotka może tu zaboleć. Wszyscy ładnie sobie radzą.

Dłuższy podjazd po trawie. Piotrek podkręca tempo, Filip utrzymuje mu się na kole, ja z Kubą trochę zostajemy. Z czasem przewaga powiększa się, jednak bez dramatu - jakieś 10-20sek. Drop, "Whip Zone”, na którym usiłuje zrobić Whipa (ale nie potrafię) i można walczyć dalej.

Staramy się dojechać do prowadzącej dwójki, ale nie za wszelką cenę. Przed nami sporo jazdy. Trzeba mądrze rozłożyć siły. Znów rock garden, płynny przejazd, obok całkiem dużo ludzi. Specjalna "strefa kibica" robiła robotę :) Atmosfera bardzo fajna.

Kolejna runda. Trochę zaczyna padać - ostrożność na śliskich korzeniach wskazana. Kuba zrywa łańcuch. Szkoda chłopaka, bo jechał naprawdę ładnie. Pecha w tym sezonie ma, co nie miara.

Ja nadal w pogoni za prowadzącą dwójką. Od jakiegoś czasu ich przewaga nie powiększa się - utrzymuje się w granicach20-30 sek.

Wciąż czuje się nieźle, zapas sił jest. Łyk żela na boksie technicznym, popijam wodą, cisnę dalej.

Wyraźnie zbliżyłem się do chłopaków - zostało jakieś 10sek.Dobrze to wygląda. Na śliskich kamieniach popełniam mały błąd, jednak nic złego się nie dzieje. Szybkie zejście z roweru, bieg i wskok na siodło. Jestem już przy nich. Piątą (chyba piątą) rundę zaczynamy razem.

Dłuższy trawiasty podjazd - Piotrek wyraźnie przyspiesza. Wychodzę na drugie miejsce starając się utrzymać jego tempo. Filip jedzie za moimi plecami. Kręty zjazd, chwila płaskiego i góra. Zawodnik z TC Chrobry SCOTT Głogów jest wyraźnie mocniejszy - powiększa przewagę. Ja z kolej odjeżdżam Filipowi.

2 rundy do końca. Jestem na drugim miejscu. Na takiej trasie jeszcze wiele może się zdarzyć. Do Piotrka mam jakieś 30sek. Na jednym ze zjazdów o mały włos nie zaliczam przelotu przez kierownice. Całe szczęście wszystko gra, jednak jadę już trochę ostrożniej.

Drop, Whip Zone, na którym dalej staram się zrobić, whipa (ale dalej nie potrafię) i walczymy dalej.

Udany przejazd przez kamienie, zaraz zaczynamy finałowe okrążenie. (rym wyszedł sam) . Piotr musiał popełnić jakiś błąd - strata wyraźnie się zmniejszyła. Jest w zasięgu około 15 sekund. Nogi jeszcze chętne do jazdy. Pojawia się nadzieja na walkę o wygraną. Ciśniemy.

Jadę ok, bez większych błędów, dość płynnie. Siły jeszcze niby są, ale "młody" Konwa ma ich wyraźnie więcej. Na kolejnych podjazdach jego przewaga powiększa się. Nadzieje na pierwsze miejsce raczej uleciały, ale trzeba walczyć do końca. Drop, Whip Zone (tak, bez whipa..;)), ostatnie podjazdy, kamienie, wjazd na stadion i meta. Kończę na drugim miejscu, z czasem 1h 41min.Strata do Piotrka - 26 sekund. Trzeci dojeżdża Filip Helta

Dobre samopoczucie, fajne ściganie - ogólnie ok. Wolałbym  wygrać, no, ale..."szosowiec" był dziś górą ;) Na pocieszenie wygrywam generalkę cyklu "Górale na Start" :) Co prawda cały cykl, to zaledwie dwa wyścigi (PP XC #4 Wałbrzych + PP XC #6 Boguszów-Gorce), ale za to, jakie konkretne!”

Zdjęcia: Bartosz Bober

 

wstecz
700D