PUCHAR POLSKI W BIAŁEJ

19.05.2016

Kameralna miejscowość Biała, woj. Opolskie, w ubiegłą sobotę stała się areną zmagań drugiej tegorocznej edycji Pucharu Polski Cross Country MTB.  Zawodnicy lokalnej drużyny White MTB Team  Biała dołożyli wszelkich starań by trasa zawodów stała na najwyższym poziomie. Startująca z centrum miasta pętla miała charakter interwałowy, z krótkimi bardzo stromymi podjazdami, ogromną ilością zakrętów, zmian prędkości oraz typowymi dla XC sztucznymi przeszkodami. Taka charakterystyka wyścigu w korelacji z udaną pogodą zagwarantowała zarówno kolarzom jak i kibicom ogromną ilość  dynamicznych sportowych emocji. Na starcie w Białej stawił się Maciej Jeziorski, który rywalizację zakończył na świetnym 5 miejscu.

Maciej podzielił się swoimi wrażeniami ze zmagań:

„Na drugą edycję Pucharu Polski wybrałem się z Radkiem Rękawkiem. W Piątek rano wpakowaliśmy się do Vitolda i radośnie ruszyliśmy na południe Polski. Do Białej zajechaliśmy koło 15:00, zaraz po intensywnej ulewie. Szybka zmiana ciuchów, składanie rowerów i jazda na trasę.

Jak się okazało, runda była zupełnie nieprzejezdna. Błoto uniemożliwiało  wyjechania większości podjazdów. Cały rower szybko zalepił się gliniastą breją. Jedno okrążenie zdecydowanie nam starczyło. Resztę treningu zrobiliśmy na szosie. Pozostało mieć nadzieję, że pogoda będzie łaskawa i na jutro wszystko przeschnie.

Po treningu umyliśmy rowery,  wpakowaliśmy je  do auta i ruszyliśmy do oddalonego o 10km Prudnika. Nocleg mieliśmy zarezerwowany w jakimś schronisku młodzieżowym. Sugerując się nazwą i ceną (30zł/os), mieliśmy lekkie obawy co do standardu naszej kwatery. Jak się okazało - niesłusznie. Bardzo fajne warunki za niewielkie pieniądze - szczerze polecam :)

Wieczorem był czas na odpoczynek, "internety" i do spania. Pobudka 7:00. Start dopiero o 15:00, więc coś z tym czasem trzeba zrobić. Zazwyczaj wychodzę na poranną, luźną przejażdżkę . Tym razem odwiedziłem lokalną myjnię bezdotykową. Wczorajsze mycie roweru "na szybko" okazało się być mało skuteczne. Trzeba było zrobić poprawkę. Później czas na jedzenie i relaks. Pogoda znacznie się poprawiła - wyszło słońce, zrobiło się ciepło fajnie!

Po dojeździe na miejsce zawodów, zacząłem wykonywać rutynowe działania przedstartowe. Było to trochę utrudnione przez znajomych dookoła. Sporo dobrych kumpli, z którymi długo się nie widziałem, lub widuje ich rzadko.

Człowiek chętnie by sobie usiadł i spokojnie porozmawiał...a tu zaraz start. Trzeba się ogarniać :) Rozgrzewka na rolce, ustawianie na linii i można się ścigać. 3,2,1 jazda. Najpierw bardzo krótka runda rozbiegowa po rynku. Dwie nawrotki o 180 stopni, oddalone od siebie o jakieś 300metrów. Niby każdy wiedział jak ma to wyglądać,  a jednak...przy drugim zakręcie pierwsza połowa peletonu popełniła błąd. Zamiast zawrócić się o 180 stopni, skręciliśmy o 90.  Inna sprawa, że nikt nie zagrodził drogi którą nie powinniśmy jechać. Chwila zamieszania, dezorientacji. Sędzia dał znak do ponownego ustawienia na starcie. Moim zdaniem słuszna decyzja. Chwila czekania. 3,2,1, Start#2 Tym razem bez pomyłki, ale z kraksami. Całe szczęście bez mojego udziału. Słyszałem tylko huk rowerów uderzających o ziemię. Nic fajnego. Jak się później okazało, ucierpieli m.in Radek Rękawek, Kuba Zamroźniak i Adrian Siarka...Słabo

Ja zacząłem ok. Przed wjazdem na węższą część trasy, znalazłem się na czwartej pozycji. Przede mną jechał Marcel, Filip i Kornel. Chwilę później zyskaliśmy kilka sekund przewagi nad całą resztą. Czułem, że jest trochę za mocno.  Starałem się utrzymać chłopaków, ale pod koniec drugiej rundy zostałem lekko  w tyle. Szybko dogonił mnie Krzysztof Łukasik. Na prostym fragmencie trasy popełniłem głupi błąd źle najechałem na niski krawężnik. Niegroźna wywrotka na beton, dość sprawne pozbieranie się i kręcimy dalej. Pewnie jakieś 15-20sek w plecy. Na tej trasie to już sporo...Do tego dochodzi wybicie z rytmu - po glebie wyraźnie mi "siadło"

Szybko wyprzedził mnie Wojtek Halejak. Nawet nie starałem się utrzymać jego tempa. Rundy 4,5 pokonałem dość wolno - musiałem złapać "drugi oddech" Jechałem na szóstym miejscu. Kolejni zawodnicy wyraźnie się do mnie zbliżali. Trzeba było dołożyć . Na ostatnich okrążeniach samopoczucie już lepsze. Odżyłem, cisnąłem swoje i starałem się kontrolować sytuacje.  Pod koniec minąłem jeszcze pechowego Kornela Osickiego, który chwilę wcześniej zerwał łańcuch. Ostatecznie do mety dojechałem na piątym miejscu. Przyzwoicie, bez szału, jak na tak dynamiczną trasę - może być. Forma jest, noga kręci się całkiem fajnie. Na kolejnych edycjach postaram się o coś więcej   W sumie, to zawsze się staram...a jak wyjdzie – zobaczymy :)”

 

 

 

wstecz
700D