SPRINTERSKA ROZGRYWKA W PUSTKOWIE-OSIEDLU

02.09.2016

W ostatnią sobotę sierpnia kolarze Romet wystartowali w 12 edycji Cyklokarpat w miejscowości Osiedle Pustków znajdującej się w Gminie Dębica. Oczywiście z miejsca gdzie zlokalizowany był start wyścigu do siedziby firmy Romet w Dębicy – Podgrodziu, jest całkiem niedaleko, można, więc uznać, że Romet Racing Team walczył tym razem na własnym terenie. Po zaciętym boju na szybkiej trasie, nasi maratończycy metę osiągnęli na czołowych pozycjach.

Komentarze naszych zawodników:

Bartosz Janowski – 1 miejsce Open na dystansie Giga

"Najszybsza edycja Cyklokarpat za mną! Płaskie maratony przynoszą ze sobą zawsze wiele emocji. Większość kolarzy górskich ich nie lubi i traktuje, jako zło konieczne. Jednak ja na ten temat mam trochę inne zdanie :).

Wiadomo, jeśli miałbym po płaskich trasach jeździć cały sezon w każdy weekend to na pewno by mi się taka sytuacja nie podobała, w końcu jestem góralem! Natomiast w przypadku, jeśli szybki maraton jest jednorazowym incydentem w kalendarzu, to nagle okazuje się świetnym przerywnikiem i odskocznią od ciągłego „mulenia” w górach :) Autentycznie tak jest!

Dla mnie szybki wyścig jest ogromnym wyzwaniem i wiąże się z większym stresem przedstartowym, co objawiło się na linii startu w Pustkowie-Osiedlu wzmożoną motywacją do walki, wzmożonym tętnem i adrenaliną ;), może aż tak mocno tego nie było widać, ale wierzcie mi czułem to. Z poziomem pobudzenia trafiłem idealnie w moje optimum, a często przed startem przysypiam :). Kompletnie odmienna taktyka i szybkość, specyficzne elementy rywalizacji - poruszanie się w peletonie, jazda na kole, trzymanie tempa, zaciąg, do tego wspomniany stres przedstartowy i emocje towarzyszące zmaganiom na trasie i zazwyczaj również finiszowi - to wszystko sprawia, że dla zatwardziałego górala płaski maraton jest nowym postępowym bodźcem, możliwością do dalszego rozwoju i doświadczeniem na plus w budowaniu wszechstronnej formy kolarskiej!

Ok, w powyższym temacie mam nadzieję, że wszyscy się zgodzą, albo, chociaż większość :), jednak po płaskich maratonach pojawią się często komentarze postartowe, że była jazda po kole, finisz i w ogóle do bani i niesprawiedliwie… ;). W tym miejscu podobnie jak Mickiewicz ;) przytoczę cytat z Niccolo Machiavellego aktualny również dla kolarstwa – „Macie, bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia – trzeba być lisem i lwem”. Na mecie wygrywa po prostu najlepszy, w danym dniu i na danej trasie, koniec i kropka. To tak w ramach wewnątrz klubowej polemiki z Dominikiem :), mam nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe :D hi hi :).

Wracając do maratonu Cyklokarpaty, to bardzo mi się podobało! Gratulacje należą się organizatorom i lokalnej drużynie Chemik MTB Pustków za trasę, która była świetna, różnorodna i pomimo tego, że profil wyścigu nie zawierał gór to jednak nie można było się na niej nudzić. Dla koneserów technicznej jazdy było kilka fajnych ścieżek w tym niezły singielek z profilowanymi bandami. Znalazła się też rakieta V2 – atrakcja i ciekawostka dla wielbicieli historii i militariów, czyli również dla mnie :). W trakcie rywalizacji byłem wspomnianym lisem i lwem. W odpowiednim momencie i miejscu „wyskoczyłem” z peletonu, co oczywiście ze względu na prędkości przelotowe nie było łatwe i dalej sukcesywnie pracując, metę Giga osiągnąłem na pierwszym miejscu. Teraz czeka mnie luźniejszy weekend z interwałami :), a myślami jestem już na Mistrzostwach Polski w Maratonie MTB, gdzie również zamierzam powalczyć na maksa :)!" 

Dominik Grządziel – 3 miejsce w kategorii wiekowej M3 / 5 Open na dystansie Mega

„Na trasę dystansu mega w Pustkowie składało się 60 km gonitwy po płaskim lesie z urozmaiceniami w postaci kilku krótkich sztywnych podjazdów w połowie trasy, na których nasz spory peleton pędzący wspólnie od samego startu w końcu został rozerwany. Części zawodników udało się jednakże skasować naszą próbę ucieczki i już do samej mety jechaliśmy wspólnie w 6-cio osobowej grupie.

W tym miejscu muszę napisać, że nie lubię płaskich wyścigów! Po pierwsze uważam, że rower górski został stworzony do jazdy po górach, a więc podjazdy i zjazdy to powinno być jego naturalne środowisko bytowe! Po drugie, bardzo często na płaskich wyścigach nie wygrywa najmocniejszy kolarz, tylko ten, który jest najbardziej cwany i który się najwięcej „wozi” w peletonie, tym samym oszczędzając siły na finisz… Myślę, że moi rywale, z którymi jechałem w pierwszej 6-cio osobowej grupie w Pustkowie, nie mogą mi nic zarzucić w kwestii aktywnej jazdy, gdyż przez większość wyścigu jechałem z przodu i się nie oszczędzałem! Z tego tez powodu na samym finiszu brakło już mocy w nogach i musiałem się zadowolić 5-tym msc open i 3-cim w M3.

Zgarnąłem jednakże prawie komplet punktów za ten wyścig i tym samym zaczynam się liczyć w klasyfikacjach generalnych open i w kategorii M3. Do końca tegorocznego sezonu Cyklokarpat zostały 2 trudne górskie edycje, które bez problemu powinny dać odpowiedź na pytanie, kto był w tym sezonie najmocniejszym zawodnikiem dystansu mega! 

Laury zwycięstwa na giga zostały już dawno przydzielone jednemu zawodnikowi – każdy z Was wie, o kim piszę…! ;)”

Kamila Biernat – 3 miejsce w kategorii wiekowej K3 / 8 Open Kobiet na dystansie Mega

„Ta edycja Cyklokarpat pewnie dla wielu była najprostszym z maratonów, płaska, szybka, sucha trasa, czego może więcej zabraknąć? Mnie w trakcie morderczego tempa i przepychania w głębokim piachu, marzyło się tylko jedno – jakiś piękny kilkukilometrowy podjazd, po którym będzie okazja chwilę odsapnąć. Niestety moje chude nóżki, zmęczone ostatnim intensywnym czasem w pracy, nie miały na tyle mocy, aby utrzymać się w dobrej grupie. Tym razem miałam też możliwość przetestować w boju system Tubeless, łapiąc kapcia kilka kilometrów od startu. Dzięki mleczku cała operacja zajęła mi ok 3 minut, czyli z cztery razy mniej, niż standardowa zmiana dętki.”

Zdjęcia: Cyklokarpaty - Wiktor Bubniak

 

 

wstecz
700D