SREBRO MISTRZOSTW POLSKI MTB

20.07.2016

Wypytaliśmy Maćka Jeziorskiego o jego wrażenia z Mistrzostw Polski MTB 2016 w Gieleniowe, gdzie Maciek wywalczył srebrny medal Elity Mężczyzn!

Romet: Maciej gratulujemy srebrnego medalu Mistrzostw Polski MTB! Opowiedz nam jak czuje się świeżo upieczony Wicemistrz Polski MTB 2016?

Maciej Jeziorski: Dziękuję za gratulacje! :)  Obecnie czuję się niewyspany, trochę zmęczony, jednak przede wszystkim szczęśliwy! :)

Wywalczenie tytułu na pewno nie przyszło łatwo i nie obyło się bez wyrzeczeń. Jak przygotowywałeś się do imprezy?

Faktycznie łatwo nie było. Wskoczenie na „pudło” Mistrzostw Polski, to z pewnością nie kwestia ostatnich tygodni, miesięcy, czy roku treningów. Doszedłem do tego stopniowo, powoli – tak naprawdę trwało to 8 lat. To właśnie 8 lat temu, w barwach Warszawskiego Klubu Kolarskiego, zacząłem swoją przygodę z kolarstwem. Dostałem pierwszy plan treningowy, wyjechałem na pierwsze zgrupowanie. Bardzo mi się to wszystko spodobało. Od początku podchodziłem do tego z pełnym zaangażowaniem i stawiałem sobie wysokie cele.

Po drodze byłem pod opieką kilku trenerów, po kolei – Błażej Maresz, Jakub Pieniążek, Andrzej Michniak, a teraz Adam Starzyński. Każdy z nich ma swój wkład w ten wynik i wszystkim bardzo dziękuje.

Z roku na rok, coraz ciężej podnosić swój poziom sportowy, jednak efekty współpracy z Adamem są bardzo dobre. Cały czas jest progres, idziemy do przodu i mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec ;)

Co do wyrzeczeń - oczywiście były i są, jednak nie wyobrażam sobie innego życia. Kolarstwo to moja pasja, a trenowanie przynosi mi ogromną satysfakcję . Dobre wyniki na zawodach bardzo cieszą, jednak nie to jest w tym wszystkim najważniejsze. Zajęcie któregoś tam miejsca z pewnością jest czynnikiem motywującym do ciężkiej pracy, jednak sama jazda rowerem jest czymś rewelacyjnym. Ogólnie ruch na świeżym powietrzu i obcowanie z przyrodą – to jest właśnie TO!:) Do tego dochodzi kwestia wyjazdów na zawody i spotykania się ze świetnymi ludźmi, którzy mają tą samą pasję. Zawodnicy, z którymi się ścigam, to w znacznej części moi dobrzy koledzy. Podczas wyścigu rywalizujemy ze sobą, ale po przekroczeniu linii mety zbijamy piątkę i wszystko gra. Taki jest właśnie sport i to jest w nim piękne.

Kurcze, chyba trochę odszedłem od tematu...sorry :)

Wyścig mistrzowski był niezwykle wymagający. Opisz jak ułożyły się dla Ciebie zmagania.

Sam start wyszedł bardzo dobrze. Sprawnie się wpiąłem i pierwszy zakręt pokonałem, jako drugi zawodnik, tuż za Bartkiem Wawakiem.  Runda rozbiegowa była płaska i bardzo szybka – tu straciłem kilka pozycji.  Chwilę później, na jednym ze zjazdów spadł mi łańcuch. Musiałem się zatrzymać i go założyć z powrotem na blat. To spowodowało, że w połowie pierwszego okrążenia jechałem w okolicach 12 miejsca. Wąska trasa utrudniała wyprzedzania, więc z dużym trudem odrabiałem stracone pozycje. Później już było tylko lepiej. Czułem się świetnie, sprzęt działał rewelacyjnie i stopniowo zbliżałem się do czołówki. W połowie wyścigu znalazłem się na drugim miejscu, jadąc około 1min za Bartkiem Wawakiem. Do samego końca nogi kręciły się bardzo dobrze i po 1h 43min, zakończyłem wyścig swoim życiowym sukcesem. Z pewnością walka o drugą pozycję była by bardziej zacięta, jednak kilku mocnych zawodników miało tego dnia pecha – Krzysztof Łukasik, Marcin Kawalec, czy Wojciech Halejak. Wojtek po wymianie koła zdołał zająć jeszcze trzecie miejsce, za co należą się ogromne gratulacje! Cieszę się, że tego dnia sprzyjało mi szczęście i bez problemów technicznych przejechałem cały dystans.

Trasa w Gielniowie słynie z wyśrubowanego poziomu trudności. Jakie czynniki decydowały o sukcesie w trakcie rywalizacji? Czy ważniejsze było przygotowanie wydolnościowe czy raczej umiejętności techniki jazdy? 

Trasa w Gielniowie jest bardzo specyficzna. Niezwykle kręta, z krótkimi podjazdami i z dużą ilością kamieni. Ciężka fizycznie i wyjątkowo wymagająca technicznie. Wydolność oraz umiejętności techniczne, są na niej równie ważne.  Dopiero połączenie tych dwóch cech na odpowiednio wysokim poziomie, może przynieść sukces. Do tego dochodzi kwestia odpowiednio przygotowanego sprzętu, co często ma kluczowe znaczenie na końcowy wynik.

Dokładnie.  Wytrenowany kolarz musi mieć również adekwatnie przygotowany rower. Jeśli jesteśmy już przy temacie sprzętu, to w ramach ciekawostki opowiedz, jakie przełożenie napędu zastosowałeś w swoim wyścigowym Romecie Monsunie Team. Wielu zapewne zaciekawi również konfiguracja ogumienia. Jeśli to nie jest tajemnicą opowiedz też, jakie zastosowałeś ciśnienie w oponach oraz jaki wzór bieżnika wybrałeś na ten wyścig.

W rowerze mam napęd 1x11 Shimano XTR. Blat 32T, kaseta 11-40. Na tych przełożeniach jeżdżę od początku sezonu i do tej pory taka konfiguracja sprawdziła się bardzo dobrze.

 Na wyścigu w Gielniowie założyłem świeże opony – Micheliny Wild Racery 29x2,1 Przeznaczone do ścigania w suchych warunkach, z gęstym, ale dość agresywnym bieżnikiem. Spisały się świetnie. Trzymanie w zakrętach – rewelacja! Trakcja na podjazdach również super. Wild Racery do lekkich nie należą (ponad 700gram), jednak na trasie pełnej kamieni nie można ryzykować „wylajtowaną” gumą. Lepiej mieć parę gram więcej i dojechać do mety bez defektu.

Co do ciśnienia – zastosowałem takie jak zawsze, czyli „na czuja” ;) 

Mistrzostwa Polski za nami. Wywalczyłeś srebrny medal jednak, mamy nadzieję, że nie spoczniesz w związku z tym „na laurach”, :) Jakie masz kolejne plany startowe na najbliższy czas?

Myślałem o zakończeniu kariery, wyjechaniu na ciepłe wyspy i odpoczywaniu do końca życia. Po chwili stwierdziłem, że to jednak słaby pomysł i może warto jeszcze trochę potrenować ;)

A tak serio – nie ma mowy o spoczywaniu na laurach, ponieważ moje ambicje sięgają znacznie wyżej niż drugie miejsce na Mistrzostwach Polski. Z resztą, już samo utrzymanie wysokiej formy wymaga ciężkiej pracy.

Sezon w pełni i przede mną jeszcze dużo fajnych wyścigów. Na pewno pojawię się na Pucharach Polski XC. Do zakończenia cyklu zostały 3 edycje, na chwilę obecną jestem liderem i postaram się utrzymać tą pozycję. Planuję wystartować na wyścigu Mai Włoszczowskiej w Jeleniej Górze, oraz Mistrzostwach Polski w maratonie. Być może pojadę jeszcze jakieś zawody za granicą. Liczę na to, że nadal będę prezentował dobrą formę i druga część sezonu będzie, co najmniej tak dobra, jak ta pierwsza:)

Jeszcze raz gratulujemy i trzymamy kciuki za dalsze sukcesy!

Zdjęcia: Zbigniew Świderski „Zbigniew Świderski Fotografia”

wstecz
700D